wiersz pierwszy (26.12.2021)

Moim smutkom rzucam 

Ratunkowe koło 

Także nie potrafią 

Oddychać pod wódą

Budzą się do życia 

Stare, znane zgrzyty

Strach się mnie już najadł 

Ciężkostrawny kolo

Wybacz, że uciekam

Pogmatwałem losy 

W związek nie potrafię 

Jestem tam gdzie brudno 

Nie mam już odbicia

Zgubna bywa młodość 

Nim uleci dusza

Próżno szukać wzoru 

W cuglach znów wygrywam

Bieg za porażkami 

Długa to znajomość 

Zależności przy tym

Łzy się mną zalały 

Nie ma czym się chwalić

Cały czas abarot

Na złość, nie ma komu

Myśli ze mną walczą

Trudno się tchu chwycić 

Widok mych zwierciadeł

Otwiera twe blizny 

Pragnę bezpieczeństwo 

Dać, choć sam trwam ledwo

Powodować uśmiech 

Ran nie rzucać solą

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *