KOT21

Ciągle szukam drogi jak Universe.

Coraz częściej uświadamiam sobie, że moja na różne sposoby jest związana z liczbą 21 i prowadzi do wolności. Nie trzeba być zamkniętym by być więźniem.

Magia liczb.

Dzień moich narodzin przypadł na 21 Maja 1984 roku przestępnego. Był to 21 tydzień tamtegoż. Przyszedłem więc na świat nie tylko na przełomie wieków, ale i mileniów. XXI wiek jest tym,
w którym przyszło mi wieść moje dorosłe życie. Mniej więcej 21 lat trwa moje obrastanie nałogami naprzemiennie z podejmowaniem prób walki z nimi. Przez większość mojego dotychczasowego jestestwa, do rodzinnego domu, lub kiedy z niego wychodziłem prowadziło mnie odpowiednio na górę i w dół 21 schodów. 21 lat temu wypuściłem też z USPM pierwszy nielegal. Gdy skończyłem 21 lat nastąpiły także wydarzenia, które niczym zwrotnica przekierowały mój los na inne tory. Uważam, że to one właśnie w dużej mierze sprawiły,
że jestem dziś w tym miejscu, w którym być jest mi dane.

Takes time to heal.

https://youtu.be/OtBFrK6Q82w

Caspar David FriedrichWędrowiec nad morzem mgły, ok. 1817
Olej, płótno, 94,8 × 74,8 cm,
Hamburger Kunsthalle, Hamburg

W sumie wszystko jest po coś. Do mojego obecnego miejsca zamieszkania również prowadzi 21 schodów. Tutaj zdrowieję i wdrażam elementy pracy nad sobą. Wytwarzam pozytywną energię i staram dzielić się nią z innymi. Budujące przeżycia traktuję jako fundamenty, a niemiłe doświadczenia przekuwam w siłę. Działam. Misja to zaakceptować, polubić i pokochać siebie, by to samo mieć w ofercie dla drugiego człowieka. Być latarnią na wzburzonym oceanie, a nie tylko czerpać zeń światło. Naprawę relacji zaczynam od tej ze sobą samym. Teraz. Wszak jutro zaczyna się dziś. Co by nie było idę dalej. Tym razem z trzeźwym umysłem i bez zakłamań rzeczywistości, których mam serdecznie dość. Nie wspominając już jak bardzo dość mają ich Ci, na których najbardziej mi zależy. Tak jest lepiej. Inaczej już nie dostrzegam sensu. Chcę budować, a nie burzyć. Wnioski się piętrzą. A dużo wody musiało upłynąć bym doszedł do tego punktu samoświadomości.

Jak zwykł mawiać mój przyjaciel Tommy:
Zawsze lekcja, nigdy porażka.

21 gramów.

Czy dusza ludzka waży 21 gramów? Jest ponoć taka teoria. Dla mnie tym bardziej znamienna.

Oczko (;

Oczko. Popularna gra karciana. W kasynie jej odpowiednikiem jest Blackjack. Osobiście nie przepadam za tego typu spędzaniem wolnego czasu. Jednym z elementów przygotowań do walki w ringu jest szlifowanie przez pięściarzy bokserskiego oczka, czyli precyzji z jaką zadają ciosy. Po wygranej walce mogą awansować w rankingach o daną ilość oczek. Analogicznie przy przegranej spadają o takowe oczka niżej. Oczko to także pewna dziwna postać z parkowych lat. Oczko można puścić zalotnie czy pojednawczo do kogoś. Także z intencją nie brania danej sytuacji na poważnie, bądź jeśli jest napięta, w celu jej rozluźnienia. Mrugnięcie. To tyle co nasz czas na Ziemi. Oczko jest też wolną przestrzenią między nami. Przestrzenią, która z utęsknieniem czeka na wypełnienie.

Paw.

Oczka pawie symbolizowały min. Boską wszechwiedzę i obserwację człowieka. Jako istota Paw jest uważany za uosobienie piękna. Nierzadko stawał się inspiracją dla poetów czy malarzy. Od niepamiętnych czasów trwa w przeróżnych kulturach znanego nam świata. Najczęściej stanowi symbol pozytywny. Był uosobieniem Feniksa. Po angielsku ten zapis może oznaczać min. charakter pisma. Tak wyszło, że Paw bywa również zdrobnieniem mojego imienia. Puff.

Beryl.

To wszystko jak widać jest ze sobą nierozerwalnie połączone. Jestem oczkiem w głowie i sam takowe posiadam. Pozwól, że wybuduję Ci dom z szemrzącym oczkiem wodnym. Gdzie tylko zechcesz. Mam najrzadziej występujące zielone tęczówki, a dla Ciebie kupię coś z berylowym oczkiem. Szmaragd lub Akwamaryn. Wszystko już staje się jaśniejsze. Jak moje myśli gdy to piszę. Jak Twoja twarz gdy to czytasz. Chcę już tylko mnożyć szczęście, dzieląc je.

21 lat trwało dwudziestolecie międzywojenne. Najchętniej bym się z Tobą tam przeniósł.
Jeśli chcesz to spróbujemy zacerować to, które zrobiło się w Twoich ulubionych rajstopach.
Za to tych z rosołu myślę, że wcale nie musimy się pozbywać.

Paweł.

„Raz przejrzał i ślepota już się go nie ima,
pomiędzy widzącymi on odtąd prym trzyma.
Widzi – nie tylko okiem, lecz dotknięciem ręki:
tak, głuchym będąc, czuciem skóry posłyszałby dźwięki.
Nic przed nim – nie ukryte: jeśli się oporem
zasłoni tajni kształtów, zdradzi się kolorem;
jeśli się barwy zaprze, kształt prawdy się wyda,
widoczny dlań, jak oczom innych – piramida.
A jeśli widzącego dotknie dłoń Boga ognista,
to w glorii wielkich wizji powstaje artysta.”

Kazimiera Iłłakowiczówna, Portrety imion

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *