Gdybym skleił wszystkie zdjęcia z filmów pourywanych
To nie były by momenty co bym włożył do ramek
Prędzej po krótkim seansie bym ze wstydu się spalił
Więc nie dla mnie złote palmy i nie dla mnie Oscary
Czy zapiszę się tu jeszcze i złotymi zgłoskami?
Czy już tylko będę ranił i na zawsze ciężarem?
W nieszczerości pogubiony, szczęście swe zasupłałem
A uśmiech permanentny chciałbym dać twej pięknej twarzy
Sam mam ich kilka, trudno było mi to zauważyć
I nikt już mnie nie wita z otwartymi ramionami
Prawdziwość płynie u mnie tylko ze słonymi łzami
I uwalniał bym je wciąż gdyby mogły coś naprawić
Przecież sam ukręciłem bat na siebie końców koniec
Skądś szachrajstwo za głęboko we mnie zakorzenione
Jesteś moją wodą wiedz, tak daleko, a tak blisko
Jeśli umrzeć utonąwszy mam, chcę Tobą się zachłysnąć